Blog

Basia Kwinta.pl / Panna Młoda  / Najfajniejsze zawody ślubne i jak je zdobyć

Najfajniejsze zawody ślubne i jak je zdobyć

Najfajniejsze zawody ślubne i jak je zdobyć

 

Branża ślubna – kwiaty, degustacja bezowych tortów, sukienki, sukienki, sukienki. 

Często spotykam się ze stwierdzeniem, że praca w branży ślubnej to dream job. Do tego jedna z niewielu, w której tak duży procent zajmują firmy rodzinne i freelancerzy. Twórcza, kreatywna, rozwojowa. W dobie masowego porzucania korpo ślubny biznes kusi stęsknionych ciekawego zajęcia. Jest aż tak różowo?

 

Spytałam zdolnych przedstawicieli fajnych zawodów ślubnych jak im się pracuje i co zrobić by zacząć działać w branży.

Jeśli od jakiegoś czasu siedzi Wam w głowie pomysł zmiany stanowiska, zobaczcie jak swoją pracę oceniają Ci, którzy odnieśli sukces i zapracowali na uznanie Par Młodych. 

 

 

Ania Król – Shemakes – papeteria ślubna:

Co lubię w swojej pracy?
Lubię to, że jest moja : ) Najprzyjemniejsze jest oczywiście malowanie, jednak wbrew pozorom jest to najmniejszy procent mojej pracy. Super jest to, że spędzamy czas w babskim gronie, że pełno jest dookoła kwiatów i ładnych rzeczy. No i oczywiście satysfakcja i fakt, że moja praca jest też moim hobby, a w poniedziałek nie muszę wstawać o 7 rano ;).

Jakie trudności musiałam pokonać zanim zdobyłam pierwszych klientów?
Siebie, dokładniej swoje niskie poczucie własnej wartości. W zasadzie nie obeszłoby się bez osób trzecich. W międzyczasie robiłam kilka wzorów zaproszeń dla przyjaciół. Przy organizowaniu własnego ślubu poznałam Agę z Babiego Lata, która zobaczywszy moje zaproszenia kazała (dosłownie kazała) mi natychmiast startować z fanpage’m i tak powoli się rozkręciło.

Gdzie nauczyłem się swojego fachu?
W zasadzie to ciężko powiedzieć. Od dziecka kochałam malować kwiaty, potem wylądowałam na architekturze, która trochę spaczyła moje zdolności artystyczne i poczucie estetyki w stronę sześcianów, minimalizmu i betonu ;). Później chwilę pracowałam w zawodzie, ale szybko okazało się, że nie jest to to, co chciałabym robić przez resztę życia. I gdzieś po drodze, przy wielu życiowych zawirowaniach, wpadłam na pomysł zaproszeń ;).
Co do nauki – cały czas się uczę. Pierwszy rok to było ciągłe odkrywanie nowych rzeczy, nowych patentów, ciągłe zmiany. Straaasznie dużo roboty, drukarka drukująca po 5 kartek i gilotyna tnąca po jednej ;).

Jakie rady dałabym komuś kto marzy o tworzeniu ślubnych zaproszeń?
Może nie tylko osobom które marzą o tworzeniu zaproszeń, ale wszystkim którzy marzą o robieniu czegoś swojego – nie bójcie się, warto spróbować. Ale też trzeba mieć świadomość jak wygląda taka praca, bo ostatecznie jest w tym 10% tego czego się spodziewaliśmy i 90 % wszystkich innych rzeczy – niekoniecznie tych wymarzonych 😉

 

 

Hubert Lamański – Flower Land -florysta

 

Co lubię w swojej pracy?

Wszystko 🙂 . Najbardziej lubię, że mogę tworzyć coś ciekawego i niepowtarzalnego z roślin z różnych rejonów świata ale również z rodzimych gatunków. Miksować to wszystko aby powstała ciekawa w formie kompozycja, bukiet, czy cała instalacja.  Wykorzystywać własny pomysł, kreatywność i przede wszystkim odpowiednią technikę. Oprócz tego, bardzo ważne dla mnie jest to, że cały czas się mogę rozwijać i zgłębiać swój warsztat na różnych poziomach. Trendy się zmieniają, cały czas wymyślane jest coś innego, trzeba być na bieżąco aby nie wypaść z rynku, to jest bardzo twórcze i daje wielką mobilizację.

Jakie trudności napotykam, pracując jako florysta?

Przede wszystkim, jak chyba w każdej branży, problemy są w sferze nazwijmy to gospodarczo-administracyjno-biurokratycznej. Chcąc prowadzić firmę w Polsce, naprawdę trzeba być mistrzem i to nie florystyki, ale ekonomii i zarządzania. Przeciętny klient patrząc na kwiaciarnię lub pracownię florystyczną myśli „ale fajne zajęcie…takie miłe…praca z kwiatami to sama przyjemność”. Nikt nie zdaje sobie sprawy jak trudno jest utrzymać kwiaciarnię i to na odpowiednim poziomie. Nietrwałość materiału roślinnego, który stanowi główny produkt sprzedaży w kwiaciarni, sprawia, że naprawdę trzeba się nagimnastykować, aby klienci zawsze mogli kupić świeże kwiaty, a kwiaciarnia nie była na stracie.

Gdzie nauczyłem się swojego fachu?

W szkołach i na specjalistycznych kursach oraz w praktyce, pracując z kwiatami. Swoją przygodę z roślinami rozpocząłem już jako kilku letni chłopiec, aranżując przydomowe ogródki w miejscowości, w której mieszkałem. Ale tak na poważniej zająłem się kwiatami już po studiach (absolutnie nie związanych z florystyką ;). Decyzja i wizja przyszła nagle i jeszcze szybciej zacząłem ją realizować. Zrezygnowałem z ówczesnej pracy, poszedłem do szkoły mistrzowskiej (studia na poziomie florysty skończyłem pracując jeszcze w innym zawodzie), założyłem firmę i tak już z powodzeniem trwa to prawie 10 lat.

Jakie rady dał bym komuś kto marzy o zawodzie i gdzie może się go nauczyć?

Nigdy się nie poddawać niepowodzeniami i realizować swój plan, który mamy w głowie. Jest to frazes, ale bardzo prawdziwy. Jeżeli chcemy coś osiągnąć, tak naprawdę, to musimy wytrwale do tego dążyć. Jak w każdym fachu są wzloty i upadki, momenty gdy czekamy na choćby niewielkie zlecenie, telefon milczy, na mailu pustka. Można się podłamać. Ale mimo trudnego rynku i twardych praw jakie nim rządzą, nie wolno się poddawać i ciągle wymyślać i kombinować co jeszcze możemy zrobić by nasze marzenie się spełniło. Oprócz tego bardzo ważne jest odpowiednie przygotowanie techniczne, bez tego nie osiągniemy sukcesu, bo jak mamy zainteresować klientów swoimi usługami, jeśli one są przeciętne? Teraz klienci są bardzo wymagający, jeżeli raz im się nie spodoba bukiet, który u nas kupili, drugi raz nie wrócą, a dodatkowo zrobią nam antyreklamę. Bardzo ważne jest, aby dbać o jakość kwiatów i roślin jakie sprzedajemy, a także o jakość świadczonych usług. Uważam, że nie można ich zaniżać kosztem ceny, co niestety obecnie jest bardzo popularne. Osoby które chcą kształcić się w zawodzie florysty zachęcam, aby z dbałością wybierały kursy, szkolenia na które będą uczęszczać. W kursach florystycznych ważna jest praktyczna ich strona, czyli praca z kwiatami

 

Jeśli pragniecie poznać smak florystyki na własnej skórze zapraszam na nasze kursy i szkolenia na www.artszkolenia.pl

Artszkolenia.pl to projekt, który ma na celu nie tylko organizację szkoleń, kursów i warsztatów, ale również, a może przede wszystkim chcemy zainteresować, zaciekawić i pozytywnie zakręcić wszystkich spragnionych chwili artystycznego zapomnienia.

 

 

 

Karolina Pitala-KlaklaWytwórnia Ślubów– Konsultantka ślubna

Foto: Magdalena Mizera

Foto: Magdalena Mizera

 

Co lubię w swojej pracy?

Pracę z ludźmi. Poznawać ich pasje, marzenia.
To, że mogę się cały czas rozwijać, powiększać swoją wiedzę teoretyczną  i praktyczną. Z każdym ślubem, przyjęciem uczę się czegoś nowego, w tej pracy nie można się nudzić :).

Jakie trudności napotykam w pracy konsultantki ślubnej?

Na trudności napotykamy w każdej pracy. Najważniejsze,  żeby mieć świadomość problemów jakie mogą się pojawiać, że możemy je przewidzieć i dzięki temu szybciej zareagować.

Gdzie nauczyłam się swojego fachu?

W branży ślubnej pracuję kilka lat. Dużo nauczyłam się sama, dużo nauczyli mnie ludzie z branży.
Nic nie uczy lepiej niż praktyka u boku profesjonalisty.
Jak już zdecydowałam by swoją zawodową ścieżkę ukierunkować na organizację przyjęć i różnego typu wydarzeń, podjęłam decyzję o wybraniu się na szkolenie, na którym poznam nie tylko teorię, ale i praktyczne jej zastosowanie. Istotną kwestią dla mnie było to, żeby szkoleniowiec miał duże doświadczenie w organizacji eventów, w tym przypadku  ślubów. Długo nie musiałam się zastanawiać, do kogo mam się udać.
Na szkolenie pojechałam na drugi koniec Polski, do Agnieszki Kudeli, która jest założycielką Wytwórni Ślubów. Wiedziałam, że Agnieszka przekaże mi wszystko to, co niezbędne do pracy wedding plannera.

Jakie rady dałabym komuś, kto marzy o zawodzie konsultantki ślubnej?

W pierwszej kolejności poleciłabym wybranie się na kurs na Konsultanta Ślubnego. Na takim szkoleniu dowiecie się kim jest Konsultant Ślubny, jakie zadania i obowiązki na nim spoczywają. Jak powinna wyglądać obsługa klienta, jak pozyskiwać podwykonawców, poznacie jakie są koszty stworzenia i prowadzenia agencji ślubnej. Ktoś kto chce pracować w tym zawodzie powinien mieć możliwość uczestniczenia w organizacji ślubu i przyjęcia weselnego, koordynowaniu dnia ślubu. Ma się wtedy ogromną szansę zobaczyć jak wygląda taka praca w rzeczywistości.

Jeśli marzy Wam się taka praca, koniecznie odwiedźcie stronę http://kurs.konsultant-slubny.com/ i zapoznajcie się z  programem szkoleniowym.

 

A  może myślicie o tym, by tworzyć sukienki ślubne? Czy to aż takie trudne i gdzie możecie się tego nauczyć? Zebrałam porady arcyzdolnych krawcowych w salonu Sabe :). 

Co lubicie w swojej pracy?
To, że codziennie można robić coś nowego. Tworzymy coś, co niesie radość. To, co uszyjemy założy w dniu ślubu Panna Młoda! Ciągle pojawiają się nowe trendy, nowe techniki i tkaniny, więc każdego dnia stajemy  przed wyzwaniem. Do tego atmosfera w pracy – zespół fajnych kobiet, dobrze się dogadujących. Pracujemy razem, pomagamy sobie na wzajem. Przyjaźnimy się. 

Jakie trudności napotykacie w swojej pracy?
Sukienki ślubne to wysokie krawiectwo. Najważniejsze by pokonać swoją niecierpliwość. Pierwsze ubrania, które uszyjemy będą dalekie od tego co widzimy w katalogach ślubnych. Potem stopniowo, bardzo powoli technika staje się coraz lepsza. Nim spod naszej igły wyjdzie pierwsza kreacja ślubna minie kilka lat, dziesiątki złamanych igieł, pot i łzy.

Gdzie nauczyć się fachu?
Głównie przy maszynie:). Można skończyć szkołę krawiecką, jednak to praktyka uczyni z nas profesjonalne krawcowe. Trzeba szyć, czerpać rady od doświadczonych koleżanek i nie zniechęcać się. Oczywiście dobrze znać podstawy jeszcze ze szkoły, polecamy dobre szkoły zawodowe, technika krawieckie a dla bardziej zaawansowanych pomocne może okazać się studium albo  kursy specjalistyczne.

 

Jakie rady dałybyście komuś, kto marzy o szyciu sukienek dla marki ślubnej?
Szyj, szyj i jeszcze raz szyj. Spróbuj załapać się na staż dla dobrej marki ślubnej i wykorzystaj go maksymalnie. Jeśli masz talent i będziesz wytrwała rozwiniesz swoje umiejętności i będziesz tworzyć dla najlepszych. 

_______________________________________________________________________

Jak ja oceniam branżę ślubną? Nie jest za słodko. Ani za różowo. Absolutnie nie jest też łatwo. Rynek potrzebuje ludzi z umiejętnościami. Same marzenia i przeglądanie pinteresta nie wystarczą. Wszystko co związane z organizacją ślubu jest jednak tak satysfakcjonujące, pełne możliwości i kreatywne, że wynagradza ciężką pracę po stokroć.

 

I jak? Widzicie się w naszym świecie? 

4 komentarze
  • M.
    25 lipca 2017 at 09:44

    Tworzenie zaproszeń to także moja pasja, zgadzam się w całości że taka praca to 10 proc tego o czym marzymy i 90 proc czegoś innego, najczęściej piekielności klientów…
    To przykre że osoby idące potem do ołtarza potrafią robić takie rzeczy przy przygotowaniach. Próby różnego rodzaju wymuszeń to niestety chleb powszedni. Sporadycznie ktoś podziękuje ale wtedy to dodaje motywacji do pracy.
    Piękne zaproszenia tworzy Pani Ania.
    Życzę wytrwałości!

    M.

  • Paula
    31 sierpnia 2017 at 18:15

    a czy to przypadkiem nie jest tak bardziej sezonowa praca? Da się na tym na tyle zarobić, żeby pozwolić sobie na chwilowy postój?

Post a Comment


Polecane posty

Najciekawsze wpisy na dobry początek

7 wspaniałych

Poznaj topowych projektantów ślubnych na nadchodzący sezon!

Tkaniny na lato

Jakie tkaniny sprawdzą się najlepiej na suknie ślubne w sezonie letnim?

Inspirujące miejsca w sieci

Moja lista inspirujących adresów w sieci.

Pierwsza przymiarka

Twoja pierwsza przymiarka! Na co powinnaś zwrócić szczególną uwagę?